Przedbórz Forum
www.forum.przedborz.net

Wytężmy umysły - Wokół szkoły, czyli refleksje o kształceniu i wychowaniu

paddy - Czw 20 Gru, 2007 14:15

a co sądzicie o ostatniej "rewelacji" na temat lekalności zadawania dzieciom prac domowych?
fenix - Czw 20 Gru, 2007 14:22

Dziwne dla mnie, niby Giertycha nie ma, a pomysły nadal jakieś idiotyczne.
paddy - Czw 20 Gru, 2007 19:44

pomysły nadal z epoki Romana. dzieci muszą coś samodzielnie w domu umieć zrobić, nie może być tak że nauczyciel wszystko poda uczniowi gotowe. niech dzieci się uczą myśleć. a jak dobrze sobie czas zorganizują to wystarczy im go na wszystko. na naukę, rozrywkę i odpoczynek.
tmk - Pią 21 Gru, 2007 19:46

no ale spójrzcie na pomysł co do prac domowych z perspektywy ucznia. Komu z nas się podobało jak belfrzy zadawali wiele zadań domowych? Mnie nie bardzo...
fenix - Pią 21 Gru, 2007 20:20

Uczniowi tez nie podoba się chodzenie do szkoly, wiec patrzac w ten sposob, trzeba by zlikwidowac szkoly.
Anka - Sob 22 Gru, 2007 01:41

tmk napisał/a:
no ale spójrzcie na pomysł co do prac domowych z perspektywy ucznia. Komu z nas się podobało jak belfrzy zadawali wiele zadań domowych? Mnie nie bardzo...


W niektórych systemach zadawanie pracy domowej jest zabronione. Dzieci mają uczyć sie w szkole i w niej ugruntowywać wiedzę. Problem zadawania pracy domowej można sprowadzić do kilku podstawowych pytań. Najważniejsze to chyba: jakie zagadnienia powinny być realizowane przez ucznia? Ile pracy domowej powinno być zadawane, tak aby nie przeciążać nadmiernie obowiązkami?
Z pewnością mija sie z celem zadawanie prac domowych z nowego nie poznanego jeszcze dobrze materiału - a jest to niestety częstą praktyką szkolną...

tmk - Sob 22 Gru, 2007 10:03

a co z tego, że zadaną pracę domową uczniowie ściągają z internetu albo przepisują od ambitniejszych kolegów. Ja tak robiłem z zadaniami z matematyki i fizyki.

[ Dodano: 2007-12-22, 10:22 ]
właśnie przeczytałem na wp.pl o kolejnym pomyśle, by nie wyrywać ucznia do odpowiedzi przy tablicy, bo: "Wyrywkowe odpytywanie przy tablicy jest upokarzające i powinno być zakazane - grzmi rzecznik. Odbywa się przy całej klasie, wszyscy widzą, jak uczeń się męczy, gdy nie zna odpowiedzi. A to dla dziecka jest poniżające - tłumaczy. I straszy konstytucją: Przeanalizowałem dokładnie prawo. Szkoły ograniczają swobodę młodego człowieka - dodaje." :mrgreen:

Anka - Sob 22 Gru, 2007 16:09

Podzieliłam temat szkoły.... myślę, że ogólne refleksje o kształceniu i wychowaniu warto opisywać w oddzielnym temacie :mrgreen:

PS. Fenixie - dziękuję za instrukcje jak dokonać zmian ;-)

Klasyk - Wto 25 Gru, 2007 18:02

Były kiedyś nauczycielskie "Wzorce", surowe, srogie, których młodzież i dzieci nie lubiały i wręcz nienawidziły, ale te "Wzorce" osiągały sukcesy i to znaczne. Oprócz tego, że "Wzorce" były bardzo "wymagające", miały swoje metody, dzięki któym do dziś pamiętam tyle rzeczy, że mógłbym konkurowac z wieloma młodymi i przerabiającymi obecnie dany program.
Anka - Wto 25 Gru, 2007 21:39

tmk napisał/a:
a co z tego, że zadaną pracę domową uczniowie ściągają z internetu albo przepisują od ambitniejszych kolegów. Ja tak robiłem z zadaniami z matematyki i fizyki.


Jeśli chodzi o matematykę i fizykę nie korzystałam z interenetu... w moich czasach wynalazek wyprzedzający pokolenie ;P miałam za to w klasie genialnego kolegę: cierpliwego, wyrozumiałego i zdolnego... Przemku - pozdrawiam Cię bardzo gorąco :-)
Praca domowa jest ważna jeśli służy utrwalaniu materiału, który jest zrozumiały dla uczniów - to szczególnie odnosi sie do przedmiotów ścisłych.

fenix - Wto 25 Gru, 2007 23:29

Do matematyki i fizyki potrzebne jest zrozumienie pewnych zasad. Nie mozna bezmyslnie tego sciagnac bo kazdy nauczyciel, czy wykladowca, predzej czy pozniej to wylapie. Mialem taki przypadek na uczelni, ze na egzamin z logiki, ludzie drukowali sciagi, ktore wczesniej ktos z grupy zyczliwie udostepnil w internecie. Niestety niektorzy nie posiadajac odpowiedniej czcionki w systemie, wydrukowali sobie owe materialy. Efekt byl taki, że zamiast pewnych symboli na wydruku wystapily kwadraciki. Wyobrazcie sobie, ze wiekszosc to wlasnie przepisala - z tymi kwadracikami :mrgreen:
tmk - Sro 26 Gru, 2007 00:53

wiem o jakie kwadraciki chodzi :-)
A na szczęście matematyka, fizyka i chemia nie są mi do niczego w życiu potrzebne i mam nadzieję nie będą. Od liczenia są kalkulatory, kasy fiskalne i księgowe. :idea:

Klasyk - Sro 26 Gru, 2007 09:35

tmk napisał/a:
wiem o jakie kwadraciki chodzi :-)
A na szczęście matematyka, fizyka i chemia nie są mi do niczego w życiu potrzebne i mam nadzieję nie będą. Od liczenia są kalkulatory, kasy fiskalne i księgowe. :idea:


Nie zgadzam się z tym, podstawy tych nauk są konieczne w życiu każdego człowieka, możemy kłócic się o zakres, ale podstawy są niezbędne.
System kształcenia w Polsce w "moich czasach" podobnież był za dokładny, uczono nas wszystkiego, dużo i rzeczywiście czasami zbędnie, ale przez to czuję się w jakimś stopniu człowiekiem z ogładą umysłową - mogę porozmawiac na każdy temat i z każdym. Kształcenie kierunkowe jest procesem tworzącym roboty i elemety układanki, jeśli wypada jeden - to kicha nie da się nic zrobic.
Mam ciekawy przykład, kiedy mój znajomy wyjechał do Anglii i pracował w kilku fachach jednocześnie (po studiach) - Anglik jego szef nie mógł się nadziwic z jego operatywności i zdolności - kumpel został w przeciągu 9 miesięcy kierownikiem odddziału Utrzymania ruchu w dużej firmie, bo miał zdolnośc roziązywania nietypowych problemów. Podobnież każda narada rozpoczynała sięod tekstu opowiadanego w formie dykteryjki jak Jack poradził sobie z tym niesamowitym problemem. Także może i dlatego to kształcenie nie było takie złe?

Anka - Sro 26 Gru, 2007 15:16

Z oceną naszej edukacji jest bardzo różnie. Z jednej strony poziom kształcenia jest (był?) naprawdę na wysokim poziomie - świadczą o tym np wyniki uczniów, którzy wyjeżdżając za granicę osiągają tam sukcesy edukacyjne (choć często u nas za orłów nie uchodziły). Z drugiej strony badacze oświaty biją w ostatnich latach na alarm obserwując spadek poziomu kształcenia i krytykując niebezpieczne zjawiska - takie jak nadmierny schematyzm w nauczaniu czy brak podmiotowości ucznia... Moim zdaniem nie da sie tego jednoznacznie ustalić. Poziom oświaty jest w Polsce bardzo zróżnicowany. Wiem jedno mając do wyboru małą szkołę wiejską czy molocha wolałabym posłać dziecko do tej pierwszej. Przynajmniej na terenie powia6u cieszyńskiego są to szkoły, w których pracują nauczyciele z porównywalnymi kwalifikacjami, wyposażenie jest zbliżone, a w niektórych lepsze właśnie na wsiach, a dzieci uczą sie w przyjemnej atmosferze, a nie fabryce, gdzie nawet nauczyciele czasami nie znają się między sobą :-/ ...
Klasyk - Sro 26 Gru, 2007 18:36

Więc Ankaga lepiej stawiac na małe, bo w tym wypadku mały może więcej, niż na większych, bo gubi się indywidualizm nauczania i sens bezpośredniego kontaktu z uczniami.
W Przedborzu połączono gimnazjum i podstawówkę - nie ukrywam, że byłem mocno temu przeciwny, ale o dziwo wyszło calkiem nieźle. Są wady, nawet znalazłbym kilka, a z drugiej strony muszę to stwierdzic, jest zdecydowanie lepiej, niż poprzednio. Oczywiście zło konieczne, jakim było umieszczenia klas I - III w internacie będzie rozwiązaniem stałym, bo nikt nie weźmie się za budowę na początku kadencji, więc nie ma co się łudzic, budowa rozpocznie się najwcześniej w roku 2008 lub 2009, ale sama infrastruktura jest dobra i zorganizowanie tego systemu też niezłe. Małe dzieciaki będą pewnie w nowej szkole dopiero za 5 lat, więc o 5 lat za długo, ale tak bywa przy takich reoranizacjach i zmianach

Trajan - Pią 11 Sty, 2008 08:35

My jeszcze nie mamy co narzekać w porównaniu z większymi miastami co do bezpieczeństwa w szkole.W Radomiu jest w szkole ok 3000 uczniów a nauczycieli ponad 250.Nikt nikogo nie zna więc dilerka ,wymuszenia i inne się szerzą .

[ Dodano: 2008-01-11, 08:40 ]
A szkoła podstawowa jest za mała klasy ciasne i dzieciaki są zakiszone .Jest jeszcze jeden problem z salą gimnastyczną bo jest w innym budynku więc po ćwiczeniach dzieciaki spocone wychodzą na zewnątrz jak jest ciepło to z bogiem sprawa ale prze minusowej temp. ...to jak mają być zdrowe? Współczuję rodzicom .

Anka - Sob 12 Sty, 2008 15:02

O tej szkole w Radomiu nie słyszałam ;-) Dla mnie szkoła w której jest powyżej 500-600 uczniów jest już molochem. Wyobraźcie sobie radę pedagogiczną na której jest 150 nauczycieli...

PS. Swego czasu jeździłam na badania po szkołach na terenie całego powiatu cieszyńskiego. Utkwiła mi w pamięci taka scenka: Bąków. Mała szkoła wiejska. Wchodzę, a w drzwiach zatrzymują mnie dyżurni. Pytajam dużurujących uczniów o gabinet dyrektora. Dyżurny woła dwóch biegających uczniów z klas początkowych i prosi, aby się mną zaopiekowali, bo chcę iść do Dyrektora szkoły. Dzieci potraktowały to bardzo poważnie. Nim doszłam do gabinetu obejrzałam nową salę gimnastyczną, zostałam poinformowana szczegółowo jak należy z niej korzystać (zabroniły mi wejść na salę, bo mam nieprzebrane buty ;-) , podziwiałam konkursowe plakaty wywieszone na korytarzach, dowiedziałam się jak funkcjonuje stołówka... Do gabinetu Pani Dyrektor dotarłam na koniec długiej przerwy, odprowadzona pod drzwi przez moich przewodników...
A teraz inna szkoła, inny powiat: uczeń nie wejdzie do szkoły bez karty chipowej otwierającej drzwi, kóra jest zarazem identyfikatorem i bez niej nie można wejść na teren szkoły, na każdym korytarzu kamery, wokół szkoły kręcące się patrole wynajętej ochrony...

Do której szkoły posłalibyście swoje dziecko? Która tak naprawdę jest bezpieczna? Niestety te pierwsze bardzo często są zamykane, bo bardziej - pozornie - opłacają się te drugie.

Amy Lee - Wto 01 Cze, 2010 15:21

Witam!
Jestem tu nowa :-) ale od razu zaciekawił mi ten temat ;-) Pewnie,że swoje dziecko był posłała do tej wiejskiej szkółki, do szkoły przyjaznej! A nie traktujących uczniów jak więźniów! Ja rozumiem technika idzie do przodu itp. ale to trochę przesada..każdemu może się zdarzyć czegoś zapomnieć. Straszne...

PZ - Czw 03 Cze, 2010 09:08

Amy Lee, masz rację też bym wolał by mój syn chodził może nie do szkoły w małej miejscowości tylko porostu do jakiejś z małą ilością uczniów,takiej gdzie on sam nie będzie też anonimowym dzieckiem wśród setek innych osób tam uczęszczających na zajęcia.
Niby te wszystkie zabezpieczenia jak firmy ochroniarskie czy monitoring mają za zadanie ochronę pociech ale z drugiej strony świadczy to o przegranej programów metod wychowawczych.
Wybrałbym szkołę małą np taką jak ta w Przedborzu.Myślę,że dzieci mają tam zapewnioną dobrą opiekę i rodzice nie mają tam problemu z zaufaniem np do nauczycieli,by pod ich opieką zostawiać dzieci w czasie czy to lekcji czy np wycieczek szkolnych,poziom edukacji też chyba nie odbiega od normy i może nawet dzieci w takiej przedborskiej podstawówce nauczą się więcej niż w co niejednej która jest w jakimś dużym mieście.

Anka - Czw 03 Cze, 2010 20:29

Byłam teraz w Litewskiej szkole w Sejnach. łącznie jest tam około 100 uczniów. najbardziej mi sie podobało, ze Pan Dyrektor każdego znał z imienia ;) i wiedział kto i dlaczego jest nieobecny w szkole... W takich warunkach to normalne ;-)
Zofia Grzelak - Czw 14 Paź, 2010 10:17

Nie dotyczy to cytatu, ale chcę zwrócić uwagę na docenianie nauczycieli za swą pracę. Pani Róża, jak co roku znowu odebrała nagrodę za wysiłek włożony w edukację swoich uczniów. Ciekawe tylko w czym ten wysiłek się przejawia. W zostawianiu bałaganu w autokarze po wycieczce, bo nie spowodowała, aby uczestnicy wycieczki pozostawili autobus w jako takim porządku. Czy też ze swej umiejętności unikania zajęć z uczniami.
ROD - Czw 18 Lis, 2010 23:01

Czy słyszeliście ,że pretoriańska rodzina C. ma być odsunięta od łask. Pani dyrektor ma być nowa , ma nią być ponoć szwagierka pana burmistrza , która wykorzystała okres trwania kadencji swego szwagra na przygotowanie się do tej roli. Co się stanie z obecną panią dyrektor tego nie wie nikt. Zapewne "wybór" nowej pani dyrektor będzie wyglądał w podobny sposób jak tej obecnej.
graf61 - Pią 19 Lis, 2010 20:13

No masz ci los ! A tacy wierni byli. Nie możemy jednak mieć pretensji do włodarza gminy. On przecież jest tylko doskonałym odzwierciedleniem polityki prorodzinnej swej partii - PiS-u. Rodzina ponad wszystko! A swoja drogą to ci akurat pretorianie mają wyraźnego pecha - co się do kogoś przykleją, to albo ich wykorzysta, albo porzuci. Bidule...
Klasyk - Pią 19 Lis, 2010 22:46

To byłby prawdziwy szok, myślę, że to się tak nie skończy.

Z innej beczki: dzisiaj było zebranie w przedszkolu, jako rodzic byłem i tak mi się nasunęło:
- zebranie trwało prawie dwie godziny, ale było treściwe - prawie godzinny wykład - rozmowa - pani z przychodni psychologicznej (niby wszystko wiedziałem, ale zostało to tak powiedziane, ze spojrzałem na to z innej perspektywy) i przedstawienie programów unijnych (potrafią jednostki jednak zdobywać pieniądze). Oczywiście sprawy bieżące - długo to wszystko trwało, ale wyszedłem zadowolony, bo wszystko miało sens i było dobrze przemyślane.

Anka - Czw 25 Lis, 2010 19:50

I tak to powinno wyglądać...
Moje spotkania w szkole podstawowej u młodszej Córki nigdy nie trwają krócej niż dwie godziny :) i zazwyczaj wychodzę z wrażeniem, że znowu się czegoś nowego nauczyłam i dowiedziałam...

sensej - Czw 25 Lis, 2010 22:15

Ja mysle, że spotkania z rodzicami powinny odbywac sie nawet czesciej niz raz na semestr (bo tak chyba obecnie jest) i że każdy rodzic powinien chodz chwile porozmawiac sam na sam z wychowawca :-)
Anka - Czw 10 Mar, 2011 10:23

Polecam wszystkim nauczycielom:

BAREVNÉ STEZKY - KOLOROWE ŚCIEŻKI EUROREGIONU

Jednym z ważniejszych wyzwań przed, którymi stoi współczesna szkoła jest przygotowanie kolejnych pokoleń do odnalezienia sie w środowiskach zróżnicowanych kulturowo. Niektóre regiony w Polsce mają w tym szczególne doświadczenia - ze względu na swoje transgraniczne usytuowanie lub zróżnicowanie kulturowe wynikające z historii. Działania tego typu związane są z pedagogiką międzykulturową.

Nadrzędnym celem edukacji międzykulturowej jest optymalizacja procesu dydaktycznego, nowoczesne podejście do edukacji, które uczy jak skutecznie korzystać z różnorodności kultur, postaw, korzeni etnicznych poszczególnych uczniów. Edukacja międzykulturowa pomaga nauczycielom wykorzystać twórczo istniejące różnice pomiędzy dziećmi w klasie, a dzieciom lepiej się uczyć dzięki uświadomieniu sobie, że warto i należy uczyć się od siebie. W praktyce społecznej i oświatowej znaleźć można sporo przykładów dobrze realizowanej edukacji wielokulturowej. Na tym gruncie pojawiają się elementy edukacji międzykulturowej, rozumianej jako poznanie i wzajemne przenikanie różnych kultur, czerpanie wartości z Innych kultur, zbliżenie ludzi i ich kultur, z zachowaniem ich odmienności, tożsamości. Budzi to nadzieję i daje szansę na wzajemne poznanie i wzbogacenie kultur, zbliżenie ludzi.

W tego typu działania wpisuje się Projekt Kolorowe Ścieżki Euroregionu przygotowany i realizowany przez Centrum Pedagogiczne dla Polskiego Szkolnictwa Narodowościowego w Czeskim Cieszynie i Uniwersytet Śląski – Wydział Etnologii i Nauk o Edukacji w Cieszynie (realizowany w ramach współpracy Transgranicznej nr CZ.3.22/2.3.00/09.01504).

Projekt zakłada przeprowadzenie ścieżek edukacyjnych, których celem jest przełamywanie istniejących stereotypów, nawiązywania kontaktów pomiędzy uczestnikami reprezentującymi różne środowiska po obu brzegach Olzy a przede wszystkim w ciekawy sposób przedstawienie informacji odnoszących się do Euroregionu Śląska Cieszyńskiego. Adresatami proponowanych działań są nauczyciele pracujący w przedszkolach oraz w szkołach podstawowych na etapie edukacji wczesnoszkolnej. To od ich działań, postaw i zaangażowania w dużej mierze zależy stosunek najmłodszego pokolenia do regionu oraz poczucie tożsamości. Dlatego tak istotne jest wyposażenie nauczycieli w niezbędną wiedzę i kompetencje, które mogą przełożyć się na pracę z małymi dziećmi. Co istotne Projekt przygotowywany na pograniczu Polsko-Czeskim jest możliwy do zaadaptowania również w innych regionach. Przygotowane ścieżki transgraniczne mogą mieć charakter związany z przekraczaniem różnorodnych granic – np. kulturowych, poszerzania kwestii poznania swojej Małej Ojczyzny. Co istotne ścieżki edukacyjne maja na celu również walory metodyczne – pokazują nauczycielom pracującym z małymi dziećmi jak integrować treści wokół wybranych kategorii wpisujących się w lokalną kulturę, tradycję, historię, współczesność czy przestrzeń przyrodniczo-urbanistyczną.

Pokłosiem organizowanych działań będzie publikacja metodyczna z kartami pracy dla dzieci. Polecam te materiały już dziś wszystkim nauczycielom, którzy zainteresowani są promowaniem kwestii międzykulturowych. Materiały będą ogólnie udostępnione na stronie:

http://www.pctesin.cz/ind...710545830888058

Tu natomiast będą przedstawiane relacje z kolejnych ścieżek:

http://www.weinoe.us.edu....zki-euroregionu

Zachęcam wszystkich nauczycieli – nie tylko pracujących z dziećmi młodszymi – do wykorzystywania materiałów i rozszerzenia swojej wiedzy z zakresu edukacji regionalnej, wielo- i międzykulturowej.

Phantom Lord - Pią 11 Mar, 2011 14:26

:)
graf61 - Pią 11 Mar, 2011 21:48

W serwisie internetowym Związku Powiatów Polskich ukazało się ostatnio stanowisko Związku w sprawie likwidacji szkół. W znacznym stopniu utożsamiam się z nim, stąd traktuję je w pewnym sensie jako swój głos w dyskusji.
"W ostatnich kilkunastu dnia przez cały kraj przetacza się dyskusja o likwidacji szkół. Kilka dni temu wiadomość o zamiarze zlikwidowania przez samorząd miasta Łodzi dziewiętnastu szkół i przeniesieniu dzieci do innych placówek spowodowała demonstrację niezadowolonych rodziców. Co więcej, okazało się, że sprawa jest polityczna, bo jedna z partii opozycyjnych rozwiązała swoje struktury w Łodzi, ponieważ kilku jej radnych głosowało za rozsądnym rozwiązaniem, racjonalizującym sieć szkół i wydatki.
Obecne wydarzenia i spory przypominają nieco tamte sprzed ponad dziesięciu lat, kiedy to likwidowano małe wiejskie szkoły, powstawały gimnazja a dzieci zaczęły dojeżdżać do nowych szkół gimbusami. Były głośne protesty, okupacje budynków i utyskiwanie na wydłużającą się drogę uczniów do szkoły. Kiedy po kilku miesiącach zrobiono badania, okazało się, że wprawdzie droga do szkoły uległa w wielu przypadkach wydłużeniu, ale znacznie skrócił się czas dotarcia, dzięki zorganizowanemu transportowi szkolnemu. Nikt już jednak o tym nie pisał, bo kiedy okręt płynie, to przecież nie jest wydarzenie godne odnotowania.
Licho jednak nie śpi i te okropne samorządowe organy prowadzące znowu postanowiły zrobić poważny zamach na powierzone im prawem do prowadzenia placówki oświatowe. Skoro w ciągu ostatnich pięciu lat udało się skutecznie zlikwidować pięć tysięcy szkół, to planowane w skali całego kraju 335 (wg danych MEN) placówek do zamknięcia w roku 2011 nie powinno wzbudzić tumultu nie tylko na ulicach miasta Łodzi, ale także artykułów w prasie ogólnopolskiej, vide Rzeczypospolita. W tym zacnym dzienniku możemy przeczytać, że „Fala likwidacji szkół przypomina falę zamykania przedszkoli, jaka przeszła przez kraj w latach 90. Teraz próbujemy tę sieć przedszkoli odbudowywać. To pokazuje, jak niespójna jest polityka edukacyjna w kraju.” Są to słowa Aliny Kozińskiej-Bałdygi, prezes Federacji Inicjatyw Oświatowych, która dodatkowo twierdzi, że szkoła powinna być miejscem działalności edukacyjnej, kulturalnej i przedsiębiorczości.
Tymczasem my uważamy, że szkoła powinna być przede wszystkim szkołą o wysokim poziomie edukacji, wyposażoną w nowoczesne pomoce naukowe i jednocześnie nie generować nadmiernych kosztów. Od działalności kulturalnej są instytucje kultury, ogniska, muzea, teatry, kina, organizacje pozarządowe i wiele tym podobnych podmiotów.
Z kolei Krzysztof Baczyński, wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego twierdzi, że niż demograficzny to tylko wymówka i pretekst do likwidowania szkół przez samorządy. A przecież wystarczy zajrzeć do danych statystycznych czy chociażby posłuchać wiadomości radiowych lub telewizyjnych, w których przy różnych okazjach powraca zagadnienie niżu demograficznego, jakim nasz kraj został dotknięty w ostatnich kilku latach.
Warto w tym miejscu przypomnieć, że można przejmować do prowadzenia likwidowane szkoły, jeżeli liczba uczniów nie przekracza siedemdziesięciu. Wystarczy powołać stowarzyszenie i zgłosić chęć prowadzenia placówki. Dlaczego rodzice, którzy potrafią tak głośno okazywać swoje przywiązanie do dotychczasowej szkoły tak rzadko korzystają tej możliwości? Prawdopodobnie dlatego, że wiedzą ile kosztuje to wysiłku i nakładów finansowych, więc lepiej niech to robią inni, samorządy.
Jeżeli tak, to pozwólmy samorządom wypełniać ustawowe obowiązki w zakresie edukacji w sposób racjonalny, oszczędny ale przede wszystkim skuteczny, nakierowany na dobro ucznia. Cechą dyskusji na temat likwidacji niektórych szkół są emocje, często wynikające z tego, że po prostu większość z nas nie lubi zmian, boi się nowego. Niesłusznie, bo jak powiedział starożytny filozof Heraklit, panta rhei, wszystko płynie.
I pamiętajmy w naszych dyskusjach o oświacie i edukacji, że zarobki nauczycieli, liczba szkół, wyposażenie placówek, organizacja zajęć i wiele innych problemów to sprawy ważne, ale w szkole najważniejszy jest uczeń i jego dobro. o czym większość dyskutantów nie chce pamiętać".


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group